Hasła rzeczowe

Lubelski Lipiec

„Lubelski Lipiec”, fala strajków pracowniczych, które 8-25 VII 1980 objęły ponad 150 zakładów pracy na Lubelszczyźnie. Bezpośrednią przyczyną ich wybuchu była podwyżka cen artykułów mięsnych, wprowadzana sukcesywnie od 1 VII 1980 w bufetach i stołówkach zakładowych; głębsze powody powszechnego niezadowolenia pracowników tkwiły w narastających, codziennych utrudnieniach związanych z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym 2. połowy l. 70.

8 VII 1980 zastrajkowano w WSK PZL Świdnik, gdzie 11 VII 1980 podpisano pierwsze tego lata porozumienie pracowników z władzami. 11-14 VII 1980 strajk objął największy zakład w Regionie: Fabrykę Samochodów Ciężarowych w Lublinie. 16 VII 1980 w Lokomotywowni Pozaklasowej PKP Lublin rozpoczął się strajk kolejarzy, który w kolejnych dniach zablokował pracę całego Węzła PKP Lublin (do strajku nie przyłączyły się jednak inne służby) i trwał do 19 VII 1980. 18 VII 1980 strajki w Lublinie przybrały charakter strajku powszechnego: strajkowało prawie 80 zakładów, m.in. Lokomotywownia Pozaklasowa PKP, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji, Przedsiębiorstwo Transportu Handlu Wewnętrznego (zaopatrzenie sklepów). Miasto zostało sparaliżowane; strajki nie były jednak skoordynowane i nie powstał międzyzakładowy komitet strajkowy. Strajki Lubelskiego Lipca miały miejsce także w kilkanastu miastach Lubelszczyzny: Biała Podlaska, Chełm, Kraśnik, Lubartów, Międzyrzec Podlaski, Opole Lubelskie, Parczew, Poniatowa, Puławy, Tomaszów Lubelski i inne.

Zasięg protestów zmusił władze do przerwania milczenia o strajkach, które w języku oficjalnym konsekwentnie określano jako „przerwy w pracy”. 18 VII 1980 w lokalnej prasie w Lublinie (w prasie centralnej trwała blokada informacyjna nt. strajków) ukazał się „Apel do mieszkańców Lublina”, podpisany przez I sekretarza KW PZPR i przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej; Apel rozplakatowano również na ulicach miasta oraz odczytano na antenie lokalnej rozgłośni radiowej; wydarzeniom w Lublinie poświęcono też tego dnia posiedzenie Biura Politycznego KC PZPR w Warszawie; powołano Komisję Rządową z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim na czele, która miała rozpatrzyć postulaty zgłoszone przez strajkujące zakłady.

W następnych kilku dniach, m.in. dzięki powołaniu Komisji Rządowej i szybkiemu przyjazdowi jej przewodniczącego i wicepremiera do Lublina  (19 VII 1980) oraz skumulowaniu kilku dni wolnych w wielu branżach (20-22 VII 1980) w związku ze Świętem 22 Lipca, strajki zaczęły szybko wygasać. Lubelskie strajki miały, mimo ich masowości, pokojowy charakter: wiece odbywały się wewnątrz zakładów, tam też formułowano postulaty i prowadzono negocjacje z władzami. W sumie zgłoszono ok. 1,2 tys. wniosków i postulatów, „zinwentaryzowanych” przez ówczesne władze. Dominowały żądania o charakterze pracowniczym, socjalnym i ekonomicznym.

W efekcie lipcowych strajków pracownikom udało się wywalczyć załatwienie wielu spraw dotyczących poprawy warunków pracy, podwyżki płac i warunków życia lokalnych społeczności (zaopatrzenie, infrastruktura, zaplecze socjalne). Strajki udowodniły skuteczność zastosowania masowych protestów w zakładach pracy bez używania przemocy. Strajki w Lublinie nagłośnione zostały w całym kraju dzięki Radiu Wolna Europa. W środowiskach pracowniczych w kraju przełamana została bariera strachu przez represjami ze strony władz.

18 VIII 1980 w Lokomotywowni Pozaklasowej PKP Lublin udało się zrealizować wywalczoną obietnicę nowych wyborów do Rady Zakładowej, która w rękach przywódców lipcowego strajku stała się pierwszym na Lubelszczyźnie zalążkiem niezależnych związków zawodowych; przewodniczący rady Czesław Niezgoda został we IX 1980 pierwszym przewodniczącym MKZ Regionu Środkowo-Wschodniego.

Zastosowany po raz pierwszy na Lubelszczyźnie model rozładowywania konfliktu społecznego z udziałem Komisji Rządowej władze PRL rozwinęły w VIII 1980 na Wybrzeżu. 31 VIII 1980 porozumienia społeczne w Stoczni Gdańskiej im Lenina podpisywał wicepremier M. Jagielski, stojący wcześniej na czele Komisji Rządowej ds. postulatów na Lubelszczyźnie.

 

Marcin Dąbrowski

Opcje strony

do góry